Czy psychoterapeuta będzie mnie oceniał i krytykował?

Ponieważ nie jesteś podobny do żadnej istoty stworzonej od początku czasów, porównywanie cię z kimkolwiek nie ma sensu.

Brenda Ueland

Krytyka i ocena są tym, czego często obawiamy się w gabinecie psychoterapeuty. Zdarza się, że długo zwlekamy z podzieleniem się ważną sprawą z terapeutą, właśnie z obawy przed osądzeniem. Boimy się usłyszeć, że w jakiejś ważnej sprawie postąpiliśmy nie tak, jak powinniśmy byli.

Każdy z nas ocenia

Skłamałabym, jeśli napisałabym, że psychoterapeuci mają nadludzkie moce i nie oceniają różnych aspektów rzeczywistości. Każdy z nas na swój sposób ocenia różne rzeczy, ludzi, zdarzenia, i co więcej, robimy to nieustannie. Na przykład kiedy idziemy ulicą, obserwujemy rzeczywistość, a w naszej głowie pojawiają się myśli na temat innych ludzi i otaczającego świata: „O, ale ładnie/ brzydko się ubrała”, „Ale dziwna fryzura”, „Ciekawe, dlaczego on tak na mnie spojrzał”, „Ale fajne buty, ciekawe gdzie takie można kupić”, „Ładne kwiaty tu posadzili”, itp. Podobne myśli kierujemy do samych siebie, chwaląc lub oceniając i krytykując siebie, nierzadko bardzo surowo. Myśli będące ocenami pojawiają się w umyśle najczęściej bez udziału naszej świadomości.

Dlaczego oceniamy?

Trudno jest nam się oderwać od oceniania rzeczywistości. Oceniamy, bo sami jesteśmy i byliśmy oceniani. Mamy potrzebę kategoryzowania, żyjemy w świecie dualizmu: dobre – złe, czarne – białe, mądre – głupie. Zupełnie tak, jakby pomiędzy tymi dwoma przeciwstawnymi kategoriami nie było innych jakości i możliwości. Psychoterapia ma służyć między innymi temu, żeby nauczyć się rozpoznawać i nazywać swoje różne stany i emocje, ale bez ich osądzania i kategoryzowania jako „dobre” czy „złe”. Nieosądzająca i empatyczna postawa psychoterapeuty ma wspierać ten proces.

Ocena i krytyka – kodeks etyczny psychoterapeuty

Psychoterapeuta jest człowiekiem i jak każdy człowiek podlega regułom automatycznych ocen. Nie da się od tego procesu całkowicie uwolnić, bo jest on częścią naszej ewolucji. Jednak w trakcie szkolenia psychoterapeuta przygotowuje się do tego, jak nie kierować się swoją oceną w pracy z drugim człowiekiem. Uczy się tego, jak zawieszać swoje oceny, zostawić własne osądy i przekonania, a w zamian podążać za pacjentem i zaciekawiać się nim. W procesie kształcenia psychoterapeutycznego kładzie się ogromny nacisk na rozwijanie empatii, bycie uważnym na drugiego człowieka i dystansowanie się od własnych ocen. W gabinecie psychoterapeuty po prostu nie ma miejsca na krytykę. Taka postawa byłaby w całkowitej sprzeczności z kodeksem etycznym psychoterapeuty, który postuluje podejście pełne życzliwości, chęci zrozumienia i pomocy.

Psychoterapeuta może jedynie oceniać Twój stan zdrowia, rodzaj osobowości, przejawianych przez Ciebie zachowań, mechanizmów obronnych, powtarzanych wzorców i schematów. Robi to, bo jest to niezbędne w procesie diagnozy terapeutycznej i skutecznej pomocy, a nie po to, żeby stwierdzić czy podjęte przez Ciebie decyzje były „dobre” albo „złe” w kategoriach moralnych.

„Co psychoterapeuta sobie o mnie pomyśli?”

Psychoterapeuta w trakcie kilkuletniego kursu terapii oraz często licznych szkoleń i warsztatów, uczy się aktywnego słuchania. Kompetentnego psychoterapeutę Twoja historia może ciekawić i inspirować, ale z pewnością nie będzie Cię oceniał. Terapeuta słucha Ciebie uważnie i myśli o Tobie, ale po to, żeby móc stawiać hipotezy na podstawie tego, co mówisz, zadawać Ci celne pytania, wysnuwać wnioski. Jego celem nie jest postawa „karzącego i surowego rodzica”, który stawia warunki zaakceptowania Twojej osoby i zachowań. Wśród wielu pacjentów korzystających z pomocy terapeutycznej krytyka była tym, czego dostali w swoim życiu w nadmiarze. I między innymi z tego powodu cierpią i przejawiają nieprzystosowawcze strategie radzenia sobie z problemami. Terapia ma być zatem ukierunkowana na trudności, które przynoszą ból i cierpienie, a nie na wytykaniu niedociągnięć.

„Wstydzę się/ boję się opowiedzieć o swoim problemie.”

Psychoterapeuta to profesjonalista, którego zadaniem jest jak najlepsze zrozumienie Twoich trudności i udzielenie pomocy, nawet jeśli dotyczą one tematów wrażliwych, wstydliwych i trudnych. Ponadto specjalista kieruje się w swojej pracy zasadami poufności i tajemnicy zawodowej jako nadrzędnymi zasadami etycznymi. Warto dać sobie czas na poruszenie tematów, które są dla Ciebie szczególnie wstydliwe czy takich, o których nigdy nikomu do tej pory nie mówiłeś(-aś). Nie masz obowiązku mówić o wszystkim na samym początku. Masz prawo do zachowania swojej prywatności i otwierać się tyle, na ile w danym momencie chcesz i możesz, nawet w tak otwartym i szczerym kontakcie jak relacja terapeutyczna.

Oceniamy samych siebie

Obawa, że zostaniemy ocenieni przez terapeutę może mieć źródło w wielu czynnikach. Sądzę, że jednym z nich jest fakt, że często mamy tendencję do oceniania samych siebie, w dodatku w negatywny sposób. Boimy się zatem, że inni (w tym terapeuta) zrobią to samo. Kolejny czynnik może wynikać z tego, że wiele z nas usłyszało w swoim życiu słowa krytyki od znaczących osób: rodziców, nauczycieli, bliskich, znajomych, i ostatnią rzeczą, jakiej byśmy chcieli, to żeby terapeuta dołączył do tego chóru krytyki.

Jak zatem przestać to robić? Jak przestać wytykać sobie błędy, negatywnie się oceniać i krytykować? Do głowy przychodzi mi wiele pomysłów, ale chciałabym tu napisać o dwóch z nich.

Po pierwsze, pomocna jest świadomość i częste przypominanie sobie, że my wszyscy jesteśmy ludźmi. A ludzie czasami popełniają błędy, podejmują fatalne w skutkach decyzje i zamartwiają się, co by było gdyby postąpili inaczej. I to wszystko jest w porządku. Mamy do tego prawo i nie musimy się za oskarżać. Życie jest często wystarczająco skomplikowane do tego stopnia, że dodatkowe dowalanie sobie porcji krytyki z pewnością nie pomoże. Taka otwartość na siebie i innych ludzi, na wszystkie aspekty człowieczeństwa, a nie tylko te „pudrowo-cukierkowe” sprawia, że więcej się o sobie dowiadujemy, poznajemy więcej ludzkich historii, doświadczeń i emocji. A im większa świadomość i wiedza, tym mniej w nas ocen.

Po drugie, zachęcam do zapoznania się z koncepcją samowspółczucia (ang. self-compassion), którą uważam do tego stopnia fascynującą, że postanowiłam napisać o niej książkę. Samowspółczucie na wiele różnych sposobów podkreśla znaczenie nieoceniania samego siebie. To również brak zgody na to, aby inni oceniali Ciebie. To próba poznania i akceptacji własnej osoby, szacunku do siebie, przezwyciężania życiowych niepewności. Kristin Neff, prekursorka badań nad samowspółczuciem, definiuje je jako: wyrozumiałość, życzliwość wobec samego siebie oraz umiejętność spojrzenia z refleksją na własne trudności, ograniczenia i negatywne emocje, ze świadomością, że inni ludzie doświadczają podobnych problemów.

Im więcej doświadczasz życiowych trudności, tym bardziej prawdopodobne, że będziesz siebie krytykował, oskarżał, izolował się od innych ludzi albo tłumił niewygodne uczucia. Droga do emocjonalnego spokoju zaczyna się od zwrócenia w kierunku swojego cierpienia z życzliwością i próbą zrozumienia, zamiast oceną i samokrytyką.

Podsumowując:

Postawa terapeuty wyklucza ocenę, krytykę Twoich możliwości i decyzji, krzywdzące etykiety i szukanie w kimkolwiek winy. Wybierając terapeutę, po wstępnych konsultacjach odpowiedz sobie na pytanie, czy czujesz się przy nim swobodnie, czy nie wstydzisz się i nie obawiasz mówić o swoich problemach. Jeśli czujesz się oceniany i krytykowany, zdecydowanie porusz otwarcie ten temat podczas spotkania terapeutycznego.


Podobał Ci się ten post?

  • Skopiuj go na później,
  • Udostępnij, by zobaczyło go więcej osób,
  • Zostaw komentarz.

Bardzo dziękuję Ci za wparcie!

Więcej tekstów na temat psychoterapii znajdziesz na blogu w kategorii cyklu tematycznego Prosto o psychoterapii, a następny wpis na blogu pojawi się w przyszłym tygodniu. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Similar Posts

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *